Z pamiętnika początkującego biegacza

Dzień 1

Drogi pamiętniku.

Nigdy w życiu nie przebiegłem więcej niż 60 metrów, sprintem do autobusu. Jak wynika z moich obliczeń w głowie jakieś 75% biegów zakończyło się porażką. Dziś wlokąc się do domu widziałem biegających ludzi, zastanawiam się czy oni się nie męczą tak biegając? Japy im się śmiały, prężnym krokiem pokonywali kolejne metry. Może warto spróbować? Może zwiększy mi się procent dobiegnięć do autobusu i może zniknie ta cholerna oponka wokół mojego brzucha, która została mi po zimie (po zimie sprzed trzech lat). Tak to jest myśl będę biegał, przebiegnę półmaraton, maraton i chyba jak się sprężę to ultramaraton. Tak dziś wieczorem pójdę biegać, tylko jak się ściemni żeby sąsiedzi nie widzieli. A może jeszcze poczytam coś o tym bieganiu wszak praktykę trzeba podbudować teorią.

 

Dzień 2

Drogi pamiętniku

Wczoraj nie biegałem zasnąłem czytając o bieganiu, a jak się obudziłem to padał deszcz i nie mogłem biegać. Z tego co wyczytałem w internecie to bieganie, to jednak bardzo skomplikowana sprawa, ale chyba przesadzają, bo piszą tam sami maratończycy, ultramaratończycy i trenerzy. Chciałem się zarejestrować na jakimś forum, ale trochę mi było wstyd. Ale dziś jest piękna pogoda idę biegać. Znalazłem stare spodenki mam super koszulkę bawełnianą a i buty jakieś sportowe znalazłem, chyba halówki, ale sportowe to sportowe, co nie? Bo te do biegania jak zobaczyłem cenę to się załamałem.

 

Dzień 3

Drogi pamiętniku

To chyba już mój ostatni wpis. Umieram, byłem wczoraj biegać. Gdy dobiegłem do parku a to przecież jakieś 200 metrów miałem już dość. Przede mną biegły dwie dziewczyny chciałem się popisać i je dogonić, ale to chyba profesjonalistki, bo mimo, że pędziłem jak wiatr to nie mogłem ich dogonić. Dwa razy się oglądnęły i pobiegły dalej. W sumie nie wiem ile przebiegłem. Potknąłem się dwa razy, przez język, nie, nie ten od butów. Jakaś mijająca mnie pani szepnęła scenicznym szeptem do męża: Popatrz Kazimierz, pan ma astmę i biega. Ja astmę? To żart? Ja kontrolowałem oddech. Boli mnie wszystko stopy, łydki, uda, kręgosłup. Może jednak to bieganie nie jest dla mnie?

 

Kilka słów komentarza od początkującego biegacza

Ile osób w ten lub w bardzo podobny sposób rozpoczęło i zakończyło swoją karierę biegową? Pozostaje tajemnicą historii. Wiem jedno, bieganie stało się modne, nawet bardzo modne, świadczą o tym tłumy biegających ludzi o każdej godzinie dnia i nocy. Ostatnio kolega z pracy powiedział, że wracając przez swoją wieś do domu około 2 w nocy, spotkał biegnącą kobietę.

Co zrobić żeby nie dołączyć do naszego piszącego pamiętnik przyjaciela i cieszyć się bieganiem dużó dłużej? Cóż rada jest prosta, nie szarżować na początku. Zaczynajcie treningi w tempie komfortowym dla siebie, a jakie to tempo? Cóż, najłatwiej określić je biegnąc z kimś jeszcze, jeśli możecie swobodnie rozmawiać to tempo jest ok. Nie wstydźcie się biegu przeplatać z marszem. Pomoże to waszemu układowi ruchu odpocząć, najszybciej do wysiłku związanego z biegiem przywyknie wasz układ oddechowy i krwionośny, dużo dłużej do wysiłku przyzwyczajają się ścięgna i kości, szególnie jeśli nie przejawialiście do momentu rozpoczęcia przygody z bieganiem, żadnej aktywności fizycznej.

Ile kilometrów biegać na początku? Cóż, ja kierując się lekturą różnych serwisów internetowych i czasopism od początku biegałem na czas, a kilometraż zwiększał się z upływem czasu. Zaczynałem od 15 minut biegu, ta piętnastka od pamiętnego zaliczenia biegowego o którym pisałem TUTAJ, była dla mnie czasem magicznym i takim prawdopodobnie pozostanie. Jaki będzie odpowiedni czas dla Ciebie? Nie wiem, na pewno nie należy się wstydzić zapytać jakiegoś bardziej doświadczonego biegacza, lub poczytać o tym na internecie. Obserwujcie reakcje swojego organizmu, on jest najlepszą wykładnią waszych możliwości i ograniczeń.

 

Są to moje absolutnie subiektywne odczucia, dotyczące początków biegowych. Jeśli macie jakieś inne napiszcie do mnie. Docelowo ten wątek bloga będzie dotyczył tematyki związanej z początkami biegania.