Wbiegając w 2016 rok

Jeszcze nie oswoiłem się z myślą, że rok 2015 zakończył się, a już na horyzoncie pojawiają się kolejne wyzwania sezonu 2016. Miniony rok był ze wszech miar dobry biegałem jeszcze więcej, mądrzej i szybciej. Gdy zaczynałem biegać w kwietniu 2014 roku, każdemu kto powiedziałby, że ten ponad stukilogramowy gość na co dzień przebiegający po rywalach z jajowatą piłką pod pachą schudnie do poziomu 87 kilogramów (20 kilogramów na minusie – bez diety) i będzie biegał dystanse daleko wykraczające za pojmowanie szarego zjadacza chleba, co więcej będzie robił to w górach – uśmiechnąłbym się ironicznie i może dorzuciłbym klasyczne: ochujałeś.

 

Przez dwa lata w mojej głowie, w ciele i duszy dokonała się przemiana, której świadom staję się dopiero teraz. Zatrzymując się na moment i patrząc za siebie, widzę jak wielką pasją stało się dla mnie pokonywanie kolejnych kilometrów. Nie, nie tak, bieganie pokazało mi jak wspaniałe jest przesuwanie granicy własnych możliwości. Kiedyś gdzieś usłyszałem, że nie czujesz, że żyjesz do momentu gdy nie przesuniesz swojej granicy tak daleko jak to tylko możliwe. I to chyba jest wykładnia mojego biegania. Stanąć na granicy własnych możliwości, usłyszeć szum krwi w skroniach, poczuć adrenalinę, a czasem nawet strach. Tak zdarza mi się bać na trasie biegu. Pokonanie swoich słabości, bólu, zwątpienia sprawia mi za każdym razem masę frajdy i dumy. Do walki motywuje mnie jeszcze jeden fakt, że w swojej drodze trafiłem na ludzi bardzo podobnych sobie, którzy potrafią swoją postawą i dobrem inspirować innych. Smashing pĄpkins to o Was. Dlatego rozpoczynający się dziś Nowy Rok 2016 chciałbym spędzić spełniając biegowe marzenia i przesuwając swoją granicę jeszcze dalej.

mały

Plany

Na początku była czysta kartka, którą pokazałem Wam na fejsie. Jednak bardzo szybko pierwsze półrocze zapełniło się startami.  Także tymi, o których myślałem, że w tym roku są stracone. Dlatego z dumą prezentuję Wam moje plany na pierwsze półrocze 2016 roku:

#1 Zimowy Maraton Bieszczadzki – w ubiegłym roku impreza, która miała mi pokazać czym są góry i czym jest bieganie po nich. Cóż chętnie wrócę choćby na herbatkę z prundem na 35 kilometrze i tym razem spróbuję wykręcić nieco lepszy wynik. Będzie to także przygotowanie do kolejnego startu, wymarzonego, który jest jedną z moich przygód życia.

#2 Zimowy Ultramaraton Karkonoski – tak dzięki Marcinowi, będę mógł wystartować w tej młodej, ale już kultowej imprezie. 50 kilometrów przez Karkonosze. Mam nadzieję, że dam radę. Czytając relacje Krasusa, wiem że łatwo nie będzie, ale gdyby było łatwo to byłoby nudno.

#3 11. PZU Półmaran Warszawski – pierwsza impreza, która pojawiła się w moim kalendarzu. Nienachalnie przypominam, że trwa moja zbiórka #biegamdobrze dla Fundacji Wcześniak, jeśli jeszcze nie podzieliłeś się złotówką to masz okazję klikając TUTAJ. O tej imprezie napiszę kilka słów więcej, bo wiążą się z nią ważne wyzwania. Pierwsze to poprawienie życiówki <1:35. Ma to się udać dzięki specjalnie przygotowanemu przez pĄojca Wybieganego planowi treningowemu. W tym planie jest pewna doza niespodzianki (taki tunning), więc może być ciekawie. Życiówka, życiówką, ale Krasus wpadł na swój szatański pomysł z zakładaniem się czyli (#czelendżamiKrasusa), jeśli poprawię życiówkę i wpłacę 50 złotych na wybrany przez Krasego cel charytatywny(to podstawa czelendży) będziecie mieli nieopisaną radość zobaczyć Krasego pod prysznicem z Czystym Mydłem. Jeśli się nie uda, cóż zobaczycie pod prysznicem mnie. Ahhh ten Krasy jest także sprawcą ostatniego starcia – otóż będzie wyścig, nagrodą będzie wypasiony pakiet startowy z Sylwestrowego biegu, a w nim m. in. lakier do paznokci :P. Ścigać się będę z Pawłem o wyniku będzie decydować osiągnięty czas netto. Także początek kwietnia będzie mocny.

#4 22. Maratona di Roma – Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu czyli Maraton Rzymski, w tej chwili ten start stoi pod znakiem zapytania, ale mam nadzieję, że dojdzie do skutku. Chciałbym zwiedzić na biegowo Wieczne Miasto, dawno mnie tam nie było. A może…. Może uda się zakręcić w okolicach życiówki 😉

#5 Ultramaraton Podkarpacki – świetna lokalna impreza, która ma być rozbieganiem przed najważniejszym sprawdzianem półrocza wiecie o co chodzi, prawda? Jeśli nie wiecie spójrzcie niżej. Nie wiem jeszcze jaki dystans pobiegnę, ale nie będzie dłuższy niż 50 km. 

#6  XIII Bieg Rzeźnika – a na trasie drużyna Ojce Biegają Smashing Pąpkins – czyli Robert i ja, a przed nami 80 kilometrów czerwonego szlaku od Komańczy do Ustrzyk Górnych. To będzie fantastyczne przeżycie. Dzięki Robert, że zgodziłeś się wziąć udział ze mną w tej zabawie.

Witaj zatem Nowy Roku 2016, witaj przygodo. O tym co będzie się działo w drugim półroczu będę informował później, teraz skupiam się na pierwszej połowie roku i tych sześciu startach. Pamiętajcie że warto spełniać swoje marzenia.  A wy jakie starty planujecie w 2016 roku?