Tagi: Rzeźnik

Z odchłani w niebiosa czyli relacji z Rzeźnika cz. 2

Jako że minęło sporo czasu, to pierwszą część relacji możecie znaleźć tutaj Tabletka Tak oto z pomocą Tomka, wziąłem swoją pierwszą tabletkę przeciwbólową podczas biegu. W głowie mi huczało o niewydolności nerek i innych nieciekawych stanach związanych z używaniem leków podczas biegu ultra. Jednak w tym momencie, kiedy poczułem, że nie jest dobrze i że…




Długa droga w dół czyli relacji z XIII Biegu Rzeźnika cz. 1

Słowem wstępu Tak jak w dawnych czasach przed bitwą, generałowie pochylali się nad planami strategicznymi i mapami, tak do 19 maja, wszyscy zawodnicy Biegu Rzeźnika planowali, rozkminiali i kombinowali, aby nie dać się zarżnąć na mającej około 80 kilometrów trasie z Komańczy do Ustrzyk Górnych, spoglądając na mapy i wykresy z przewyższeniami, analizując, gdzie można…




4/4 – Ostatni akt, czyli III ultraMARATON Bieszczadzki

  Dziwne uczucie kiedy wiatr uderzający na odsłoniętym szczycie może miotnąć prawie 90 kilogramowym facetem, przesuwając go niemal o pół metra w bok. Nic mnie tak nie denerwuje podczas biegu jak silny wiatr. A wiatr podczas III ultraMaratonu Bieszczadzkiego deprymował, mroził kości, zwalniał – jednym słowem robił wszystko żeby po raz kolejny udowodnić biegaczom, że…




Najdłuższy dzień, czyli 12 Bieg Rzeźnika cz. 2

W poprzednim, odcinku: (kto nie czytał KLIK) (A tutaj w skrócie). Bohaterowie tej opowieści  dzielnie, walcząc z sennością i korkami na pierwszej części trasy dotarli do Cisnej, przegonili bawiącego na długim weekendzie w Bieszczadach brata faraona Ramzesa – Kryzysa i właśnie są gotowi do dalszej drogi. Akt II w którym jest kupa ale nie w znaczeniu pejoratywnym….




Najdłuższy dzień czyli XII Bieg Rzeźnika cz.1

Jest taka książka “Najdłuższy dzień”, napisał ją Cornelius Ryan, opowiadała o 6 czerwca 1944 roku, czyli o D-Day, jednym z najważniejszych wydarzeń w historii II Wojny Światowej. Mój najdłuższy dzień miał miejsce dokładnie 70 lat i 354 dni później 5 czerwca podczas XII Biegu Rzeźnika i także było to jedno z najważniejszych wydarzeń, tyle że…




Za zakrętem czai się… Rzeźnik

Ostatnie kilka dni jest dla mnie bardzo trudne. Kiedy spoglądam rano w lustro, widzę szaleństwo i strach w oczach. Niby jestem po debiucie ultra, choć na dystansie przedszkolnym. Niby mam obiegnięte ¾ trasy Rzeźnika z mocną ekipą,  przygotowaną i obgadaną z Wojtkiem strategię, a jednak niepokój, strach i śliskie węgorze, które zadomowiły się w moim…




Na ile kilometrów ten maraton? Czyli moje zmagania z Zimą w Bieszczadach

Plan startu w tym maratonie narodził się jeszcze w tamtym roku, sam nie wiem dlaczego, prawdopodobnie był wynikiem jakiejś rozmowy między mną a Wojtkiem. A że miał to być górski maraton i dodatkowo zimowy, to doszedłem do wniosku, że w kontekście hipotetycznego (wtedy jeszcze nie wiedziałem, że wystartuję) Rzeźnika może to być fajna próba, która…




78 kilometrów do nieba czyli plany i takie tam inne wywody

Była sobie krótka noc długiego weekendu czerwcowego (wiecie tego z Bożym Ciałem) Roku Pańskiego 2014, śpiąc na podcieniach Karczmy Brzeziniak przez dwie godziny nie śniłem nawet, że wkraczam na drogę z której nie ma powrotu. Do wyjazdu w Bieszczady namówił mnie Wojtek, który sobie tylko znanymi kanałami wkręcił nas do ekipy, która miała zrobić materiał…