Tagi: podsumowania

Coś się kończy coś się zaczyna

Umarł Król niech żyje Król 11 listopada Biegiem Niepodległości zakończył się dla mnie mój drugi sezon startowy. Umarł król, niech żyje król. Wiecie, że nienawidzę pisać podsumowań, ale w związku z zakończeniem tego sezonu warto napisać kilka słów, bo ten sezon był pod wieloma względami dużo lepszy od pierwszego. Byłem bardziej świadom celu, swoich możliwości…




W oczekiwaniu na ultra debiut

Nowy miesiąc, święto pracy, wolne, a mnie nie opuszczają ani na moment myśli o zbliżającym się wielkimi krokami debiucie w biegu ultra. Dziś na treningu postanowiłem na chwilę wywiać szybkim biegiem galopujące w głowie myśli, zmieniłem audiobooka na standardową listę biegową. Chyba się udało – tempo 4:46 min/km skutecznie zablokowało myślenie o bardziej złożonych problemach….




Październikowe [nie]bieganie

Ciężko jest podsumowywać, coś czego w zasadzie nie było. W ciągu minionych dziesięciu miesięcy tylko raz przebiegłem mniej kilometrów niż w październiku, było to w styczniu gdy budził się mój głód biegania. Budził się na kacu po dwóch miesiącach przerwy w bieganiu. Plany na nowy rok były jasne. Teraz znajduję się po drugiej stronie osi…




Kiedy podsumowanie to słodki lek na gorzką rzeczywistość czyli mało biegam dużo siedzę

Słowem wstępu Nie chcę mi się pisać. Jestem smutny, zły sfrustrowany i ogólnie rzecz biorąc zrezygnowany. Cóż z tego, że wrzesień to jeden z najlepszych biegowych miesięcy ever. Solidnie przepracowany okres przygotowawczy do 36. PZU Maratonu Warszawskiego i fantastyczny (jak dla mnie!!!) wynik i życiówka poprawiona o ponad 30 minut to zwieńczenie czterech miesięcy pracy…




Podsumowanie sierpnia czyli rekordowy miesiąc Filipidesa

Snuję plany a nie się Sierpień zakończył się kilka dni temu (już tydzień temu), pora na podsumowanie. Zakończyłem miesiąc startem testowym w BMW Półmaratonem Praskim (kto nie czytał relacji ten klik tutaj), 2124 miejsce w kategorii open w czasie 01:52:14 netto, wysokie 82 miejsce w zaskakującej kategorii K30 (chyba zacznę golić nogi, albo zgolę brodę…




BMW Półmaraton Praski czyli nie taki płaski bieg

30.09 czyli Stolico przybywam. Wyjeżdżamy z Najwierniejszą Kibicką Ever (czyli moją Żoną dalej zwaną Dagmarą), zostawiając młode pokolenie biegaczy pod opieką babci, o godzinie 11:05. Po godzinie jazdy autobusem mam ochotę wysiadać, a w każdym razie odkręcić nogi i postawić obok. Po drugiej godzinie mam ochotę zjeść połowę pasażerów, bo rano udało się łyknąć jeno…




Plany, plany podsumowanie miesiąca i rekordy.

śluby rycerskie poczyniwszy… Minął kolejny miesiąc moich przygotowań do Maratonu Warszawskiego imprezy, która miała zamykać mój sezon startowy. Jednak śluby rycerskie poczyniwszy postanowiłem w trzy tygodnie od Maratonu Warszawskiego, zregenerować się i przebiec Maraton Rzeszowski na moim terenie, w moim mieście. Wiem, że start nie będzie miał nic wspólnego z walką o życiówkę, bardziej będzie…