Słowem wstępu – Veni W Rzymie nie byłem, jak szybko obliczyłem wysiadając na lotnisku Campino, dwie dekady. Wystarczyło jednak wyjść z terminala przylotów i zamknąć oczy wyczulając zmysł słuchu, żeby stwierdzić, że niewiele się zmieniło. Lokalersi nadal posługują się mającym zadziwiająco dużo kontekstów słowem: “eeeee”, a ci zmotoryzowani posługują się mową klaksonów, która natężeniem…