Są takie dni w życiu, gdy się nie chce, gdy wyzwaniem staje się wstanie z łóżka. Pół biedy kiedy jest to zwykły dzień, gorzej gdy jest to dzień startu. Piąty kilometr Zimowego Maratonu Bieszczadzkiego, zaczyna padać, po kilkuset metrach ściągam okulary, przez które nic nie widać, bo są tak mokre i zaparowane. Biegnę droga prowadzi…