Tagi: bieganie

Warszawski Sen

Są takie chwile w życiu, które chciałoby się przeżywać bez końca. Jedną z nich z pewnością pozostanie 10. PZU Półmaraton Warszawski. Zaplanowałem go jeszcze w ubiegłym roku, pod wpływem Smashing Pąpkinsowej braci, która zapowiadała liczną i wesołą ekipę, a to gwarantowało rewelacyjną zabawę i świetną atmosferę. Sama myśl o tych świrach sprawia, że na mych…




O tym, że mam dużo pracy, mało piszę i trochę biegam

Praca, praca i jeszcze raz praca. Tak można określić to co dzieje się u mnie od około półtora miesiąca. Ale jeszcze żyję, tym postem daję dowód życia i obiecuję Wam twórczą poprawę – bo lubię pisać. Cały młyn zaczął się od tego, że pod koniec stycznia zakończyła się moja praca na etacie w firmie u…




78 kilometrów do nieba czyli plany i takie tam inne wywody

Była sobie krótka noc długiego weekendu czerwcowego (wiecie tego z Bożym Ciałem) Roku Pańskiego 2014, śpiąc na podcieniach Karczmy Brzeziniak przez dwie godziny nie śniłem nawet, że wkraczam na drogę z której nie ma powrotu. Do wyjazdu w Bieszczady namówił mnie Wojtek, który sobie tylko znanymi kanałami wkręcił nas do ekipy, która miała zrobić materiał…




Bieg Niepodległości czyli dycha bez historii

Co to jest, leży w trawie i nie dycha? Marzenia o życiówce na 10 km. Takim optymistycznym akcentem zakończyłem sezon biegowy 2014. A było to tak…. Przez cały październik dzielnie mało trenowałem, oszczędzałem się i leczyłem. Te trreningi, które wykonywałem dawały niezły prognostyk na wymarzoną oficjalną życiówkę na Biegu Niepodległości. Bałem się tego startu, jak chyba…




Kiedy podsumowanie to słodki lek na gorzką rzeczywistość czyli mało biegam dużo siedzę

Słowem wstępu Nie chcę mi się pisać. Jestem smutny, zły sfrustrowany i ogólnie rzecz biorąc zrezygnowany. Cóż z tego, że wrzesień to jeden z najlepszych biegowych miesięcy ever. Solidnie przepracowany okres przygotowawczy do 36. PZU Maratonu Warszawskiego i fantastyczny (jak dla mnie!!!) wynik i życiówka poprawiona o ponad 30 minut to zwieńczenie czterech miesięcy pracy…




flesze błyski najlepsza whisky czyli jak przebiegłem drugi maraton

Słowem wstępu   Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, co ci się trafi – tak powiedział jeden z najsłynniejszych (jeśli nie najsłynniejszy) filmowych ultramaratończyków Forest Gump i wiecie co, cholera – miał idiota rację. Czekoladka, którą wyciągnąłem z pudełka życie, a która zobrazowałaby mój występ w 36. PZU Maratonie Warszawskim można nazwać poezją…




Podsumowanie sierpnia czyli rekordowy miesiąc Filipidesa

Snuję plany a nie się Sierpień zakończył się kilka dni temu (już tydzień temu), pora na podsumowanie. Zakończyłem miesiąc startem testowym w BMW Półmaratonem Praskim (kto nie czytał relacji ten klik tutaj), 2124 miejsce w kategorii open w czasie 01:52:14 netto, wysokie 82 miejsce w zaskakującej kategorii K30 (chyba zacznę golić nogi, albo zgolę brodę…




Biegowy tysiąc czyli historia pewnej rywalizacji

ale o co chodzi Miałem przyjemność brać w takiej udział z 6 innymi biegaczami. Ale od początku JK, czyli Jacka już znacie pisałem o nim we wpisie o Maratonie Krakowskim (kto nie czytał klik tutaj). Dwukrotnie zmierzyliśmy swoje możliwości biegowe na zawodach, trzecim starciem była rywalizacja na Endomondo, która została ochrzczona “1000 kilo biegusiem w rok”….




Pierwsza połówka

Spowiedź biegacza Nazywam się Bartek i jestem biegoholikiem… Nie, nie jest to historia mojego nałogu biegowego, choć pewnie to były jego początki. Nie jest to także historia pierwszej półlitrówki wody mineralnej wypitej po treningu. Zacznijmy jeszcze raz, historycznie, tak z lekką nutką Wołoszańskiego. Był pogodny wieczór 28 maja 2013 roku, kiedy wyposażony w małą buteleczkę…




Pierwszy Raz – po raz pierwszy

Historia biegowa pierwsza… Mazury, tak dawno temu że ludzie tyle nie żyją. Leśna droga w okolicach Jeziora Plusznego. Wdech, wydech, wdech wydech i znowu, zaczyna brakować tchu, a w głowie myśl: jak ja nienawidzę biegać! Lewa prawa, lewa prawa, w chińskich trampkach przesypuje się piasek. W głowie błyska światełko ostrzegawcze: zdążę czy nie, ile już…