Mówią, że przestępca zawsze wraca na miejsce zbrodni, okazuje się, że maratończyk wraca w miejsce swojego debiutu. To że pamięta, ten debiut to oczywiste – ostatnie 10 kilometrów z 13. Cracovia Maratonu, wciąż mi się śni po nocach, najgorzej przebiegnięta dycha ever. Jednak postanowiłem wrócić, za małą namową Roberta i stwierdzeniem, że nie jest mi…