Sentymentalne pożegnanie

Drodzy Przyjaciele!

Piszę do was, abyście się na mnie nie gniewali. Przez ostatni rok, byliście dla mnie prawdziwą podporą podczas każdego treningu. W każdym momencie, czy gdy wokół panował tropikalny upał, czy gdy lał deszcz przebiegaliśmy przez te same kałuże, gdy królowała Pani Zima częstując nas temperaturami niejednokrotnie rzędu kilkunastu stopni poniżej zera. Byliście przy mnie, czy tempo sięgało żółwiego stępa, czy też w naszym mniemaniu pędziliśmy jak prawdziwe gepardy. Nigdy w Was nie zwątpiłem, nie, przepraszam oddaję honor, raz jeden jedyny, kiedy dopadła mnie kontuzja, kosym okiem spoglądałem w Waszą stronę, obwiniając Was za zaistniały stan rzeczy, jak się okazało niesłusznie, przepraszam.

Dziś jestem na tyle dojrzały, żeby zdawać sobie sprawę, że nasza wspólna droga dobiega końca. Niestety jestem na tyle sentymentalny, żeby czuć wzruszenie obwieszczając to rozstanie. Wszak przebiegliśmy razem około 900 kilometrów w tym jeden Maraton i Pół Maraton. Będzie mi Was brakowało, pozostaną w pamięci chwile wspólnych triumfów, kiedy łamaliśmy rekordy życiowe, ale także te chwile gdy pokonani przez dystans wracaliśmy do domu z podkulonymi ogonami. Jednak życie biegnie dalej i ja muszę biec dalej, szybciej i zdrowiej.

 

Nie wspominajcie mnie źle kochane Buciki. Żegnajcie

 

Wasz Bartek

 

Tanie buty z Lidla po przebiegnięciu 900 km

Chyba się nie gniewają?

Kilka słów wyjaśnienia

Postanowiłem napisać ten list ponieważ, gdy kupowałem moje pierwsze buty do biegania nie miałem pojęcia, jaki “oręż” trafia w moje ręce. Tanie buty z Lidla, niby nic a jednak sprawdziły się nie doprowadziły do żadnej kontuzji, a nosiły naprawdę niezły ciężar na początku kariery biegowej około 105 kg do 95,5 kg w ostatnim okresie. Buty naprawdę solidne i godne polecenia dla początkujących, którzy nie wiedzą czy ich przygoda z bieganiem nie zakończy się na pierwszych dwóch treningach. Po roku używania oprócz lekkich wytarć podeszwy nie ma większych znaków użytkowania (zewnętrznych), świetna przewiewność cholewki, lekkość, niestety, ale po tej ilości km buty straciły bardzo wiele ze swych właściwości amortyzujących, ale raczej nie dziwota 900 km i ciężar średni 100 kg to naprawdę spory wysiłek. Żałuję, że nie kupiłem dwóch par. Niestety ostatnie rzuty butów do biegania z Lidla nie miały odpowiedniego rozmiaru, a i wykonanie różniło się znacząco od tego sprzed roku.

Tanie buty z Lidla enface

Tanie buty z Lidla po przejściach  (ok 900 km)

To był pierwszy powód, dla którego napisałem powyższy list, drugi jest prozaiczny do bólu, otóż przyzwyczajam się do rzeczy, jestem skłonny do nadawania im imion, zaprzyjaźniam się z nimi i, co niejednokrotnie odkryłem, rzeczy odwdzięczają się mi długim okresem użytkowania. Mój pierwszy samochód z racji pochodzenia nazywał się Helmut, drugi idąc tym samym tropem nazwałem Blażena, rower miał się nazywać Rondzia, ale po dyskusjach w domu nazwałem go Cytrynką. Buty – dla butów nie wymyślałem imienia więc może nowe zostaną Błękitnymi Smugami. Teraz pozostaje poszukać Matki Chrzestnej. Chętne?