Podsumowanie sierpnia czyli rekordowy miesiąc Filipidesa

Snuję plany a nie się

Sierpień zakończył się kilka dni temu (już tydzień temu), pora na podsumowanie. Zakończyłem miesiąc startem testowym w BMW Półmaratonem Praskim (kto nie czytał relacji ten klik tutaj), 2124 miejsce w kategorii open w czasie 01:52:14 netto, wysokie 82 miejsce w zaskakującej kategorii K30 (chyba zacznę golić nogi, albo zgolę brodę żeby nie być branym za kobietę z brodą). Tym samym poprawiłem swój rekord życiowy w półmaratonie (gromkie oklaski słyszę wokół). Czy to sukces, pewnie tak, tyle że przed startem i przez ostatnie tygodnie przygotowań, forma wskazywała, że jestem gotowy osiągnąć jeśli nie 01:45:00 to przynajmniej złamać czas 01:50:00. Pocieszam się, że był to jedynie start testowy przed przypadającym za miesiąc 36. PZU Maratonie Warszawskim. Po tym jak życie zweryfikowało plany na półmaratonie nie będę szalał z zapowiedziami. Założenie w głowie miałem takie, że jeśli złamię 01:50:00 na połówce, śmiało i szaleńczo przystąpię do łamania czasu 4 h na maratonie. Nie udało się, więc teraz celem jest 04:15 czyli czas lepszy od poprzedniego krakowskiego wyniku o 18 minut. Jest o co walczyć, szczególnie że na mecie na Narodowym będą na mnie czekać moi najwięksi kibice (Najwierniejsza Kibicka Ever i dwóch Hunów), a dwóch z nich może wystartuje na płycie Narodowego w swoich pierwszych wielkich zawodach (wzruszyłem się).

moje treningi w sierpniu

rekordy, rekordy rekordy tam i tu

Sierpień to rekordowy miesiąc już chyba o tym pisałem, ale napiszę jeszcze raz. Przebiegłem w nim najwięcej kilometrów w swojej biegowej historii, aż 268 czyli średnio 67 kilometrów na tydzień . Pobiłem życiówki w półmaratonie nawet dwa razy (nieoficjalnie na treningu i oficjalnie na zawodach) i w biegu na 5 kilometrów (nieoficjalnie), przegrałem ale z honorem wyścig na 1000 kilometrów (o którym pisałem tutaj klik klik). Co więcej nic mnie nie boli nigdzie mnie nie strzyka (puk, puk, odpukuje w niemalowane drewno). Gdy zaczynałem biegać nie przypuszczałem, że będę biegał z przyjemnością co tydzień półmaraton, zakładałem ten dystans jako zwieńczenie miesiąca treningów, a tu teraz myk myk i co tydzień półmaraton pęka często z okładem. Niezbadane są ścieżki historii.

kilometry sierpień

kilometry trochę ich było