Po co Ci to bieganie?

Tekst pisany na przełomie roku 2014/15 (z krótkimi wstawkami z marca 2015), lecz na aktualności nie stracił ani trochę.

No właśnie, po co? Pytanie to między wierszami zadała mi rodzina NKE, podczas sobotniego, poświątecznego dojadania resztek, kiedy swoim zwyczajem sprowadziłem temat rozmowy na sport i bieganie.Kiedy snułem plany na nadchodzący wielkimi krokami Nowy Rok 2015, który pod względem biegania ma być jeszcze lepszy od 2014 (takie jest założenie). No i gdzieś tak właśnie wypłynęło pytanie – Czy to zdrowe? I po co Ci to bieganie? – kiedy wyrwało mi się, że raz podczas biegu zdarzyło się mi widzieć świat w czerni i bieli, a raz zrobiło się ciemno przed oczami. No cóż raz było to spowodowane brawurą i niedoświadczeniem, a drugi raz głupotą i jakimiś niedociągnięciami organizacyjnymi. I wywiązała się rozmowa – dwóch ślepych o kolorach. Nie ma szans wytłumaczenia działania tego zjawiska jakim jest odczuwanie przyjemności z faktu pokonywania kolejnych kilometrów, kto nie poczuł tego na własnej skórze, ten nie wie. Moja miłość do biegania jest bezwarunkowa, bo oprócz tych dwóch jak narazie dla mnie ekstremalnych przeżyć bieganie podarowało mi mnóstwo dobrego. Ktoś zapyta co?

Służę odpowiedzią:

  1. 13 kilogramów in minus, waga zmniejszona w błyskawicznym czasie, bo w styczniu 2014 pokazywała jeszcze 106 kg, a w połowie maja było już tylko 93 kilogramy, bez diety, bez napinania tylko czysty i regularny trening 5 x w tygodniu. Jak zaczynałem biegać aspekt utraty wagi wcale nie był najważniejszym powodem, wymieniam go na pierwszym miejscu tylko dlatego, że dla wielu osób ten fakt będzie miał znaczenie, a nie moje okołofilozoficzne wywody jak bieganie pozwala mi być lepszym człowiekiem (bo takie odczucia też się u mnie pojawiają)
  2. Samopoczucie i forma – dwa słowa klucze, bo dużo się mówi o tych mitycznych endorfinach, których nikt nie widział, ale one naprawdę istnieją. Kto kończy trening ten wie, że pomimo zmęczenia można się czuć fantastycznie. Każdy kto przekracza metę dowolnego biegu – gdy walczył z całych sił, zostawiał pot, czasem krew na trasie, na mecie niejednokrotnie uroni łzę wzruszenia. Taka mała dygresja: maj 2014 przekraczam metę mojego pierwszego maratonu, kto nie czytał (kliku kliku – czytu czytu), ktoś zawiesza mi medal na szyi opieram się o barierkę. Za sobą mam 10 najdłuższych (plus 32 w miarę normalnych) kilometrów w życiu i nagle nie mogę opanować wzruszenia – łzy same lecą – w głowie jedna myśl zrobiłem TO, jakie to życie piękne! Obok mnie przechodzi zawodniczka, która przed chwilą również przekroczyła metę i ze zrozumieniem uśmiecha się. Dla takich chwil warto biegać, wylewać pot na treningach – WYGRYWAĆ.
  3. WYGRYWANIE, żebyśmy się jasno zrozumieli, wygrywanie z własnymi ograniczeniami, słabościami i innymi niechceMISIAMI czającymi się za każdym rogiem naszego żywota, nie zwyciężanie zawodów, bo jestem od tego odległy równie bardzo jak na początku mojej przygody z bieganiem.
  4. Ten blog, bo nie każdy, kto biega musi pisać bloga, ale mnie daje to dodatkową motywację, gdy wiem, że od czasu do czasu ktoś przeczyta, co też temu filipidesowi udało się, lub też nie. Gdy myślę, że czasem zdarzy się ktoś, kto czytając moje wpisy pomyśli – Może warto spróbować? – To niesamowite uczucie gdy spotykam ludzi (kilku już by się znalazło), którzy mówią, że zainspirowałem ich do biegania.

 

Pewnie gdybym pomyślał dokładniej to znalazłoby się dużo, dużo więcej powodów żeby udowodnić, że bieganie jest mi potrzebne, co więcej może też przydać się innym. A to, że czasem boli, że pot leje się strumieniami? Cóż takie życie. Są takie chwile w życiu, kiedy każdy z nas musi się zrestartować, zdystansować do otaczającego nas świata, wtedy świetne są kolejne kilometry nabijane w samotności. Mnie to bardzo pomaga, gdy w ciszy, słysząc jedynie swój oddech, odgłos swoich kroków, gdy krew szumi w skroniach, a ja mogę sobie poukładać wszystko w głowie, a potem w domu obgadać całą sprawę z NKE. Nie wspomnę o tym ilu fantastycznych pozytywnie zakręconych ludzi udało mi się spotkać dzięki bieganiu, bo to materiał na osobnego posta. No i właśnie z tych kilku powodów potrzebuję – TEGO BIEGANIA.

 

UWAGA!!! MINISTER ZDROWIA OSTRZEGA BIEGANIE SILNIE UZALEŻNIA I MOŻE PROWADZIĆ DO SILNYCH STANÓW EUFORYCZNYCH I LEPSZEGO SAMOPOCZUCIA NA CO DZIEŃ. JEŚLI CHCESZ SIĘ UZALEŻNIĆ – SPRÓBUJ TEGO BIEGANIA.