Warszawa da się lubić

Zrób coś szalonego. Chcesz zrobić coś niezwykłego, nie szablonowego, wykraczającego poza granicę możliwości? Nie wiesz jak? Załóż się. Że ja nie dam rady tego zrobić? Potrzymaj mi piwo i patrz. O idei czelendżów Krasusa pisałem już wcześniej przy okazji oficjalnego ogłoszenia jednego z nich – i dla mnie chyba najważniejszego – Wyścigu (kto nie czytał…




Hardcorowa Utopia czyli ZUK 2016

Wyobraź sobie wnętrze piłeczki ping-pongowej. Jej jądrem jesteś Ty.  Tak najkrócej można scharakteryzować to co zobaczyłem w Karkonoszach podczas ZUKu, dookoła biel i postacie wyłaniające się z tej bieli i znikające w niej. Zobaczyć wiele nie zobaczyłem, ale nie samymi widokami żyje człowiek, dużo więcej przeżyłem. Tomek Zimowy Ultramaraton Karkonoski organizowany jest aby uczcić pamięć…




Zabij niechcemisia czyli trochę chmur trochę słońca – II Zimowy Maraton Bieszczadzki

Są takie dni w życiu, gdy się nie chce, gdy wyzwaniem staje się wstanie z łóżka. Pół biedy kiedy jest to zwykły dzień, gorzej gdy jest to dzień startu. Piąty kilometr Zimowego Maratonu Bieszczadzkiego, zaczyna padać, po kilkuset metrach ściągam okulary, przez które nic nie widać, bo są tak mokre i zaparowane. Biegnę droga prowadzi…




Wyścig czyli historia pewnego zakładu

Jak daleko sięgam pamięcią świat pojedynkami stoi. Z racji, że z natury jestem leniwy, to pamiętam tylko wybrane np. Dawida i Goliata, ale jeśli traktować rzecz nieco bardziej globalnie uniezależniając wszystko od mojej wybiórczej pamięci, to rywalizacja człowieka z człowiekiem jest stara jak świat. Już pewnie w epoce kamienia łupanego mąż atakował męża krzepko dzierżąc…




Kłódka czyli historia pewnego treningu

O tym, że od pewnego czasu rozpoczęła się zima, każdy wie. O tym że zima zazwyczaj zaskakuje drogowców wie każdy. O tym że zaskakuje biegaczy dowiedziałem się pewnego niedzielnego poranka. Okazało się, że warunki “drogowe” są na tyle niekorzystne, że aby rozwijać założoną planem treningowym (dzięki Wybiegany!) prędkość musiałbym założyć nie buty a panczeny. Co…




Wbiegając w 2016 rok

Jeszcze nie oswoiłem się z myślą, że rok 2015 zakończył się, a już na horyzoncie pojawiają się kolejne wyzwania sezonu 2016. Miniony rok był ze wszech miar dobry biegałem jeszcze więcej, mądrzej i szybciej. Gdy zaczynałem biegać w kwietniu 2014 roku, każdemu kto powiedziałby, że ten ponad stukilogramowy gość na co dzień przebiegający po rywalach…




Coś się kończy coś się zaczyna

Umarł Król niech żyje Król 11 listopada Biegiem Niepodległości zakończył się dla mnie mój drugi sezon startowy. Umarł król, niech żyje król. Wiecie, że nienawidzę pisać podsumowań, ale w związku z zakończeniem tego sezonu warto napisać kilka słów, bo ten sezon był pod wieloma względami dużo lepszy od pierwszego. Byłem bardziej świadom celu, swoich możliwości…




Czy powinniśmy się bać?

Jak pokazują wydarzenia z Bostonu z kwietnia 2013 roku, można bez dużego problemu, zorganizować zamach podczas trwania imprezy sportowej, nawet w tak wyczulonym na terroryzm kraju, jakim są od 2001 roku Stany Zjednoczone. Smutne jest to, że nasz świat ucywilizował się w takim stopniu, że to co kiedyś było nie do pomyślenia, na naszych oczach…




Skrócona lekcja biegania – 3 PKO Bieg Niepodległości

Przez ostatni tydzień przed startem gorączkowe sprawdzanie prognoz pogody. Będzie wiatr czy nie będzie? Będzie padać, czy nie będzie? I wreszcie powrót do przeszłości, sny dziwne i niespokojne, bóle niespodziewane dolnych narządów ruchu, łącznie z plecami i okolicami, w których te ostatnie tracą swą szlachetną nazwę. NKE na granicy wyrzucenia mnie z domu przez moje…




Niedokończony biznes

Bywają w życiu pewne niezakończone sprawy. Do takich tegorocznych niedokończonych biznesów należy: Ultramaraton Podkarpacki (klik) i Bieg Rzeźnika (klik i klik), los zechce, a jeszcze się spotkamy i wyrównamy rachunki. Jednak w sercu kłuje jak cierń zadra z roku ubiegłego. Szumnie zapowiadana w ubiegłym roku życiówka na 10 kilometrów, roztrzaskała się w drobny mak jak…