Filipides czyli ja

 

Czasem w głowie mężczyzny rozlega się głos, jest to głos myśli nieposkromionej, nieujarzmionej, niezniszczalnej. Taki swoisty zew krwi, który jeśli za nim nie pójść potrafi spalać faceta od wewnątrz. Taki zew odezwał się i w mojej głowie, gdzieś pewnie około 7 kwietnia AD 2013 gdy zobaczyłem biegnących uczestników 6. Półmaratonu Rzeszowskiego. W głowie urodził się plan: zacząć biegać, przebiec półmaraton, biegać, przebiec maraton, BIEGAĆ!!! No i w ten sposób przepadłem.

O mnie

Kiedy kończyłem karierę rugbysty w 2013 roku ważyłem 113 kg, to sporo nawet przy wzroście 1,89 m. Żeby uniknąć kłopotów z nadwagą postanowiłem zacząć uprawiać jakiś sport. Dlaczego bieganie? Cóż chcąc pogodzić obowiązki ojca, męża i pracownika wybrałem dyscyplinę, którą można uprawiać o każdej porze dnia lub nocy. Od momentu rozpoczęcia regularnych treningów udało mi się schudnąć do poziomu 86 kg. W 2014 roku zacząłem startować w zawodach najpierw był półmaraton potem maraton i tak jakoś przypadkiem trafiłem na dystanse ultra w górach i to była miłość od pierwszego wejrzenia.

Jeśli chcesz do mnie napisać zapraszam do kontaktu:

na moim facebooku

mailowo: bartek@bycjakfilipides.pl

Moje życiówki:

5 km – 20:56 (XXVI Nocny Bieg Solidarności 29-08-2015)

10 km – 43:19 (3 PKO Rzeszowski Bieg Niepodległości 11-11-2015)

Półmaraton – netto 1:35:39 (11. PZU Półmaraton Warszawski 3-04-2016)

Maraton – netto 3:41:01 (22 Maratona di Roma 10-04-2016)



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *