Kategoria: Plany biegowe

Wbiegając w 2016 rok

Jeszcze nie oswoiłem się z myślą, że rok 2015 zakończył się, a już na horyzoncie pojawiają się kolejne wyzwania sezonu 2016. Miniony rok był ze wszech miar dobry biegałem jeszcze więcej, mądrzej i szybciej. Gdy zaczynałem biegać w kwietniu 2014 roku, każdemu kto powiedziałby, że ten ponad stukilogramowy gość na co dzień przebiegający po rywalach…




Niedokończony biznes

Bywają w życiu pewne niezakończone sprawy. Do takich tegorocznych niedokończonych biznesów należy: Ultramaraton Podkarpacki (klik) i Bieg Rzeźnika (klik i klik), los zechce, a jeszcze się spotkamy i wyrównamy rachunki. Jednak w sercu kłuje jak cierń zadra z roku ubiegłego. Szumnie zapowiadana w ubiegłym roku życiówka na 10 kilometrów, roztrzaskała się w drobny mak jak…




Przebudzenie Tygrysa czyli o tym jak startować co niedzielę przez miesiąc

Zawsze tak jest, że gdy chcę napisać posta przed zawodami to czas kurczy mi się w zastraszającym tempie. Jeśli dodamy do tego, że w zawodach tych moja firma jest partnerem, a jej liczne zasoby ludzkie ograniczają się w porywach do osób czterech i trzeba przygotować pakiety z nagrodami plus kilkaset produktów do sprzedaży na expo…




O tym, że mam dużo pracy, mało piszę i trochę biegam

Praca, praca i jeszcze raz praca. Tak można określić to co dzieje się u mnie od około półtora miesiąca. Ale jeszcze żyję, tym postem daję dowód życia i obiecuję Wam twórczą poprawę – bo lubię pisać. Cały młyn zaczął się od tego, że pod koniec stycznia zakończyła się moja praca na etacie w firmie u…




78 kilometrów do nieba czyli plany i takie tam inne wywody

Była sobie krótka noc długiego weekendu czerwcowego (wiecie tego z Bożym Ciałem) Roku Pańskiego 2014, śpiąc na podcieniach Karczmy Brzeziniak przez dwie godziny nie śniłem nawet, że wkraczam na drogę z której nie ma powrotu. Do wyjazdu w Bieszczady namówił mnie Wojtek, który sobie tylko znanymi kanałami wkręcił nas do ekipy, która miała zrobić materiał…