Historia biegowa pierwsza… Mazury, tak dawno temu że ludzie tyle nie żyją. Leśna droga w okolicach Jeziora Plusznego. Wdech, wydech, wdech wydech i znowu, zaczyna brakować tchu, a w głowie myśl: jak ja nienawidzę biegać! Lewa prawa, lewa prawa, w chińskich trampkach przesypuje się piasek. W głowie błyska światełko ostrzegawcze: zdążę czy nie, ile już…