Kategoria: historie biegowe

Wyścig czyli historia pewnego zakładu

Jak daleko sięgam pamięcią świat pojedynkami stoi. Z racji, że z natury jestem leniwy, to pamiętam tylko wybrane np. Dawida i Goliata, ale jeśli traktować rzecz nieco bardziej globalnie uniezależniając wszystko od mojej wybiórczej pamięci, to rywalizacja człowieka z człowiekiem jest stara jak świat. Już pewnie w epoce kamienia łupanego mąż atakował męża krzepko dzierżąc…




Kłódka czyli historia pewnego treningu

O tym, że od pewnego czasu rozpoczęła się zima, każdy wie. O tym że zima zazwyczaj zaskakuje drogowców wie każdy. O tym że zaskakuje biegaczy dowiedziałem się pewnego niedzielnego poranka. Okazało się, że warunki “drogowe” są na tyle niekorzystne, że aby rozwijać założoną planem treningowym (dzięki Wybiegany!) prędkość musiałbym założyć nie buty a panczeny. Co…




Wspomnień czar i jesienne plany

Pamiętam doskonale wyłaniającą się sylwetkę Stadionu Narodowego, kiedy skręciłem w Aleje Jerozolimskie, pamiętam że byłem na mega kryzysie i fizycznym i mentalnym. Spoglądałem na stoper i w głowie liczyłem minuty i sekundy. – Powinno wystarczyć. Chwilę wcześniej wciągnąłem żel z kofeiną, ale zastrzyk energii nie chciał przyjść. Zapas czasu wypracowany na początku biegu zaczynał się…




Boże dziękuję że stworzyłeś Bieszczady

Płuca palą żywym ogniem, każdy krok boli, czuję że włókna mięśni są napięte jak postronki, serce już nie bije – wściekle trzepoce – już nie w piersi, ale gdzieś w gardle, jak obcy próbuje wydostać się na wolność. Przy tempie 13 min/km tętno dobija do 188 uderzeń na minutę, pot zalewa oczy – to szaleństwo….




VIII Półmaraton Rzeszowski pod znakiem zająca

Czy można przebiec półmaraton, bez napinania się na wynik, bez napierania i z przyjemnością płynącą tylko z czystej radości biegania? Jeszcze do niedzieli wydawało mi się, że nie. A jednak VIII Półmaraton Rzeszowski pokazał mi, że może być inaczej. Ale jak to? Przecież to ten trud – brak oddechu w piersi na finiszu, gdy płuca palą…




Tak Przebiegał 2014 rok – podsumowanie

No i już, koniec i bomba, kto nie biegał ten trąba. 2014 przeszedł do historii, a na tron panowania (czy też przemijania) wkroczył 2015 rok. Pyk i minęło, jak to się mówi, jak ze sznurówki buta biegowego strzelił. Rok się zakończył, czas wyskrobać z pamięci zakamarków, endomondziaków, dysków komputera i innych schowków gdzie zapisuje się…




Mój pierwszy start inaczej mówiąc jak straciłem startowe dziewictwo

Są takie chwile, które zapamiętuje się do końca życia. Maszerując na start swojego pierwszego oficjalnego startu, jeszcze nie wiedziałem, że taka chwila nadchodzi, wielkimi krokami. Był kwiecień, start w VII półmaratonie rzeszowskim miał być przetarciem przed królewskim dystansem w Krakowie, jednak nie był tylko startowym treningiem, był kamieniem milowym w celach jakie założyłem sobie na…




Bieg Niepodległości czyli dycha bez historii

Co to jest, leży w trawie i nie dycha? Marzenia o życiówce na 10 km. Takim optymistycznym akcentem zakończyłem sezon biegowy 2014. A było to tak…. Przez cały październik dzielnie mało trenowałem, oszczędzałem się i leczyłem. Te trreningi, które wykonywałem dawały niezły prognostyk na wymarzoną oficjalną życiówkę na Biegu Niepodległości. Bałem się tego startu, jak chyba…




Podsumowanie sierpnia czyli rekordowy miesiąc Filipidesa

Snuję plany a nie się Sierpień zakończył się kilka dni temu (już tydzień temu), pora na podsumowanie. Zakończyłem miesiąc startem testowym w BMW Półmaratonem Praskim (kto nie czytał relacji ten klik tutaj), 2124 miejsce w kategorii open w czasie 01:52:14 netto, wysokie 82 miejsce w zaskakującej kategorii K30 (chyba zacznę golić nogi, albo zgolę brodę…




Pierwsza połówka

Spowiedź biegacza Nazywam się Bartek i jestem biegoholikiem… Nie, nie jest to historia mojego nałogu biegowego, choć pewnie to były jego początki. Nie jest to także historia pierwszej półlitrówki wody mineralnej wypitej po treningu. Zacznijmy jeszcze raz, historycznie, tak z lekką nutką Wołoszańskiego. Był pogodny wieczór 28 maja 2013 roku, kiedy wyposażony w małą buteleczkę…