Kategoria: długie dystanse

4/4 – Ostatni akt, czyli III ultraMARATON Bieszczadzki

  Dziwne uczucie kiedy wiatr uderzający na odsłoniętym szczycie może miotnąć prawie 90 kilogramowym facetem, przesuwając go niemal o pół metra w bok. Nic mnie tak nie denerwuje podczas biegu jak silny wiatr. A wiatr podczas III ultraMaratonu Bieszczadzkiego deprymował, mroził kości, zwalniał – jednym słowem robił wszystko żeby po raz kolejny udowodnić biegaczom, że…




Ostatni raz

Geneza Na początek cofnijmy się w czasie, niedaleko bo do 8 maja bieżącego roku. Podczas pĄsta party przed Ultramaratonem Podkarpackim. Wtedy to Łukasz zdradza wszystkim swój plan zmierzenia się z dystansem maratońskim. Chce to zrobić podczas maratonu w Rzeszowie. Do akcji wkracza jednak Matka BO, która kilkoma trafnymi argumentami przekonuje go, że lepiej/łatwiej będzie mu…




Przez błoto do gwiazd czyli Zaporowy Półmaraton

Wyjazd Samochód pękał w szwach, ale to nie z powodu ilości rzeczy biegowych, ale… mydeł! A było to tak… W trakcie jednej z rozmów z Matką BO (współorganizatorki Zaporowego Maratonu), wyszła opcja, aby moja firma (CzysteMydło.pl) została partnerem Zaporowego Maratonu AD 2015, więc od początku tygodnia zgodnie całą rodziną pakowaliśmy mydła. Zrobiło się tego całkiem…




Najdłuższy dzień, czyli 12 Bieg Rzeźnika cz. 2

W poprzednim, odcinku: (kto nie czytał KLIK) (A tutaj w skrócie). Bohaterowie tej opowieści  dzielnie, walcząc z sennością i korkami na pierwszej części trasy dotarli do Cisnej, przegonili bawiącego na długim weekendzie w Bieszczadach brata faraona Ramzesa – Kryzysa i właśnie są gotowi do dalszej drogi. Akt II w którym jest kupa ale nie w znaczeniu pejoratywnym….




Najdłuższy dzień czyli XII Bieg Rzeźnika cz.1

Jest taka książka “Najdłuższy dzień”, napisał ją Cornelius Ryan, opowiadała o 6 czerwca 1944 roku, czyli o D-Day, jednym z najważniejszych wydarzeń w historii II Wojny Światowej. Mój najdłuższy dzień miał miejsce dokładnie 70 lat i 354 dni później 5 czerwca podczas XII Biegu Rzeźnika i także było to jedno z najważniejszych wydarzeń, tyle że…




Kiedy maraton to za mało – Ultra debiut

W wyobraźni każdego chyba biegacza mieszka marzenie o przebiegnięciu maratonu. Królewski dystans, jak już kiedyś napisałem, jest w pewnym sensie świętym gralem biegaczy (z pominięciem wyjątków, które po prostu jak zwykle potwierdzają regułę). Co jednak zrobić, gdy już się ma na koncie te magiczne 42 195 metrów? Oczywiście można klepać je w nieskończoność, śrubując wyniki,…




Kraków jeszcze nigdy tak jak dziś… 14.Cracovia Maraton

Mówią, że przestępca zawsze wraca na miejsce zbrodni, okazuje się, że maratończyk wraca w miejsce swojego debiutu. To że pamięta, ten debiut to oczywiste – ostatnie 10 kilometrów z 13. Cracovia Maratonu, wciąż mi się śni po nocach, najgorzej przebiegnięta dycha ever. Jednak postanowiłem wrócić, za małą namową Roberta i stwierdzeniem, że nie jest mi…




Warszawski Sen

Są takie chwile w życiu, które chciałoby się przeżywać bez końca. Jedną z nich z pewnością pozostanie 10. PZU Półmaraton Warszawski. Zaplanowałem go jeszcze w ubiegłym roku, pod wpływem Smashing Pąpkinsowej braci, która zapowiadała liczną i wesołą ekipę, a to gwarantowało rewelacyjną zabawę i świetną atmosferę. Sama myśl o tych świrach sprawia, że na mych…




Na ile kilometrów ten maraton? Czyli moje zmagania z Zimą w Bieszczadach

Plan startu w tym maratonie narodził się jeszcze w tamtym roku, sam nie wiem dlaczego, prawdopodobnie był wynikiem jakiejś rozmowy między mną a Wojtkiem. A że miał to być górski maraton i dodatkowo zimowy, to doszedłem do wniosku, że w kontekście hipotetycznego (wtedy jeszcze nie wiedziałem, że wystartuję) Rzeźnika może to być fajna próba, która…




Mój pierwszy start inaczej mówiąc jak straciłem startowe dziewictwo

Są takie chwile, które zapamiętuje się do końca życia. Maszerując na start swojego pierwszego oficjalnego startu, jeszcze nie wiedziałem, że taka chwila nadchodzi, wielkimi krokami. Był kwiecień, start w VII półmaratonie rzeszowskim miał być przetarciem przed królewskim dystansem w Krakowie, jednak nie był tylko startowym treningiem, był kamieniem milowym w celach jakie założyłem sobie na…