wyróżniające

Z odchłani w niebiosa czyli relacji z Rzeźnika cz. 2

Jako że minęło sporo czasu, to pierwszą część relacji możecie znaleźć tutaj Tabletka Tak oto z pomocą Tomka, wziąłem swoją pierwszą tabletkę przeciwbólową podczas biegu. W głowie mi huczało o niewydolności nerek i innych nieciekawych stanach związanych z używaniem leków podczas biegu ultra. Jednak w tym momencie, kiedy poczułem, że nie jest dobrze i że…




Rzeka świateł na drodze do Duszatyna fot. Jacek Deneka

Długa droga w dół czyli relacji z XIII Biegu Rzeźnika cz. 1

Słowem wstępu Tak jak w dawnych czasach przed bitwą, generałowie pochylali się nad planami strategicznymi i mapami, tak do 19 maja, wszyscy zawodnicy Biegu Rzeźnika planowali, rozkminiali i kombinowali, aby nie dać się zarżnąć na mającej około 80 kilometrów trasie z Komańczy do Ustrzyk Górnych, spoglądając na mapy i wykresy z przewyższeniami, analizując, gdzie można…




Andrzej tomczyk foto

Ultra heroina

Z pewną dozą niepokoju. Decyzja o starcie w Ultramaratonie Podkarpackim, zapadła tuż po przekroczeniu mety ubiegłorocznej edycji. Jak zwykle pojawił się kolejny “niedokończony” biznes (kto nie wie o co chodzi KLIK).  W skrócie: po pierwsze należy poprawić czas z ubiegłego roku i złamać 6 godzin, po drugie nie zarżnąć się, bo za pasem, albo jak…




DSC_0432

What the hell is Smashing pĄpkins? Czyli rzymskie odcienie rurzu

  Słowem wstępu – Veni W Rzymie nie byłem, jak szybko obliczyłem wysiadając na lotnisku Campino, dwie dekady. Wystarczyło jednak wyjść z terminala przylotów i zamknąć oczy wyczulając zmysł słuchu, żeby stwierdzić, że niewiele się zmieniło. Lokalersi nadal posługują się mającym zadziwiająco dużo kontekstów słowem: “eeeee”, a ci zmotoryzowani posługują się mową klaksonów, która natężeniem…




Z Warszawą w tle

Warszawa da się lubić

Zrób coś szalonego. Chcesz zrobić coś niezwykłego, nie szablonowego, wykraczającego poza granicę możliwości? Nie wiesz jak? Załóż się. Że ja nie dam rady tego zrobić? Potrzymaj mi piwo i patrz. O idei czelendżów Krasusa pisałem już wcześniej przy okazji oficjalnego ogłoszenia jednego z nich – i dla mnie chyba najważniejszego – Wyścigu (kto nie czytał…




BikeLife

Hardcorowa Utopia czyli ZUK 2016

Wyobraź sobie wnętrze piłeczki ping-pongowej. Jej jądrem jesteś Ty.  Tak najkrócej można scharakteryzować to co zobaczyłem w Karkonoszach podczas ZUKu, dookoła biel i postacie wyłaniające się z tej bieli i znikające w niej. Zobaczyć wiele nie zobaczyłem, ale nie samymi widokami żyje człowiek, dużo więcej przeżyłem. Tomek Zimowy Ultramaraton Karkonoski organizowany jest aby uczcić pamięć…




IMG_20160131_140437

Zabij niechcemisia czyli trochę chmur trochę słońca – II Zimowy Maraton Bieszczadzki

Są takie dni w życiu, gdy się nie chce, gdy wyzwaniem staje się wstanie z łóżka. Pół biedy kiedy jest to zwykły dzień, gorzej gdy jest to dzień startu. Piąty kilometr Zimowego Maratonu Bieszczadzkiego, zaczyna padać, po kilkuset metrach ściągam okulary, przez które nic nie widać, bo są tak mokre i zaparowane. Biegnę droga prowadzi…




its a fight

Wyścig czyli historia pewnego zakładu

Jak daleko sięgam pamięcią świat pojedynkami stoi. Z racji, że z natury jestem leniwy, to pamiętam tylko wybrane np. Dawida i Goliata, ale jeśli traktować rzecz nieco bardziej globalnie uniezależniając wszystko od mojej wybiórczej pamięci, to rywalizacja człowieka z człowiekiem jest stara jak świat. Już pewnie w epoce kamienia łupanego mąż atakował męża krzepko dzierżąc…




kłódka

Kłódka czyli historia pewnego treningu

O tym, że od pewnego czasu rozpoczęła się zima, każdy wie. O tym że zima zazwyczaj zaskakuje drogowców wie każdy. O tym że zaskakuje biegaczy dowiedziałem się pewnego niedzielnego poranka. Okazało się, że warunki “drogowe” są na tyle niekorzystne, że aby rozwijać założoną planem treningowym (dzięki Wybiegany!) prędkość musiałbym założyć nie buty a panczeny. Co…




DSC_0548

Wbiegając w 2016 rok

Jeszcze nie oswoiłem się z myślą, że rok 2015 zakończył się, a już na horyzoncie pojawiają się kolejne wyzwania sezonu 2016. Miniony rok był ze wszech miar dobry biegałem jeszcze więcej, mądrzej i szybciej. Gdy zaczynałem biegać w kwietniu 2014 roku, każdemu kto powiedziałby, że ten ponad stukilogramowy gość na co dzień przebiegający po rywalach…