Pocałuj chwałę albo zgiń – ZUK 2017

Magia Ona istnieje naprawdę. Są takie chwile gdy wyraźnie wyczuwam jej obecność. Właśnie wtedy moje wszystkie zmysły wyostrzają się maksymalnie. Ktoś powie – To adrenalina. Odpowiem krótko – Nie tylko. Część tej magii jest zawarta w bieganiu, moim zdaniem najwięcej w ultra, a żeby być dokładnym najwięcej tej magii odczuwam w Zimowym Ultramaratonie Karkonoskim. Dlaczego…




W pogoni za ulgą – X Bieg Kazików

Ni pies ni wydra Są takie biegi, do których podchodzę jak pies do jeża. Bo po co, na co i dlaczego? Pasują mi jak kwiatek do kożucha. Podobnie było z X Biegiem Kazików. Wróciłem do domu z delegacji, NKE przy laptopie stwierdza: Zapisałam Cię na bieg. Przyznam szczerze zamurowało mnie. Nie żebym nie wiedział  o…




O tym że warto mieć pasję

Co się ze mną działo? Dawno mnie nie było, oj bardzo dawno. Najpierw miał być post o nieudanym biegu Trzech Kopców, potem o chorowaniu i sztafecie maratońskiej,  następnie o porażce na Łemkowynie, wreszcie podsumowanie trzech powyższych i w końcu podsumowanie biegowego roku 2016. Nie wyszło, uroki bycia samotnym ojcem przez 5 dni w tygodniu, nocnej…




Biegnij i nic więcej – Zaporowy Półmaraton 2016

Preludium Zamykam drzwi pubu, w którym pracuję. Miasto jeszcze nie śpi, ostatnie ciepłe wieczory wciąż sprzyjają weekendowym szaleństwom. Jednak nie tym razem, ja myślami jestem gdzieś daleko.  Za 12 godzin już powinienem być na mecie Zaporowego Maratonu wtedy będzie czas na szaleństwo, tymczasem dobranoc!   Pobudka Czy można się wyspać w trzy godziny? Jaki to…




Trzeba było zbierać znaczki – Chudy Wawrzyniec 2016

Geneza Budzi mnie deszcz, rytmicznie uderzający o dach, coraz mocniej i mocniej.  Słyszę szumiącą w rynnach wodę i już wiem, że błoto będzie i to takie nie byle jakie. A jeszcze kilka godzin wcześniej na odprawie Krzysiek Dołęgowski et consortes zapewniał, że błota nie ma dużo. Dzień przed zawodami temperatura oscylowała w okolicach 30 stopni…




Z odchłani w niebiosa czyli relacji z Rzeźnika cz. 2

Jako że minęło sporo czasu, to pierwszą część relacji możecie znaleźć tutaj Tabletka Tak oto z pomocą Tomka, wziąłem swoją pierwszą tabletkę przeciwbólową podczas biegu. W głowie mi huczało o niewydolności nerek i innych nieciekawych stanach związanych z używaniem leków podczas biegu ultra. Jednak w tym momencie, kiedy poczułem, że nie jest dobrze i że…




Długa droga w dół czyli relacji z XIII Biegu Rzeźnika cz. 1

Słowem wstępu Tak jak w dawnych czasach przed bitwą, generałowie pochylali się nad planami strategicznymi i mapami, tak do 19 maja, wszyscy zawodnicy Biegu Rzeźnika planowali, rozkminiali i kombinowali, aby nie dać się zarżnąć na mającej około 80 kilometrów trasie z Komańczy do Ustrzyk Górnych, spoglądając na mapy i wykresy z przewyższeniami, analizując, gdzie można…




Ultra heroina

Z pewną dozą niepokoju. Decyzja o starcie w Ultramaratonie Podkarpackim, zapadła tuż po przekroczeniu mety ubiegłorocznej edycji. Jak zwykle pojawił się kolejny “niedokończony” biznes (kto nie wie o co chodzi KLIK).  W skrócie: po pierwsze należy poprawić czas z ubiegłego roku i złamać 6 godzin, po drugie nie zarżnąć się, bo za pasem, albo jak…




What the hell is Smashing pĄpkins? Czyli rzymskie odcienie rurzu

  Słowem wstępu – Veni W Rzymie nie byłem, jak szybko obliczyłem wysiadając na lotnisku Campino, dwie dekady. Wystarczyło jednak wyjść z terminala przylotów i zamknąć oczy wyczulając zmysł słuchu, żeby stwierdzić, że niewiele się zmieniło. Lokalersi nadal posługują się mającym zadziwiająco dużo kontekstów słowem: “eeeee”, a ci zmotoryzowani posługują się mową klaksonów, która natężeniem…




Warszawa da się lubić

Zrób coś szalonego. Chcesz zrobić coś niezwykłego, nie szablonowego, wykraczającego poza granicę możliwości? Nie wiesz jak? Załóż się. Że ja nie dam rady tego zrobić? Potrzymaj mi piwo i patrz. O idei czelendżów Krasusa pisałem już wcześniej przy okazji oficjalnego ogłoszenia jednego z nich – i dla mnie chyba najważniejszego – Wyścigu (kto nie czytał…